23/02/2026

WSPÓŁCZESNY ORFEUSZ I DZIEŁO JEGO SERCA

_________________________________________


— Nie, nie jestem Jowitą.

Marek Arens powinien był się domyślić. Jednak mężczyźni, zwłaszcza młodzi, nie należą do najbardziej inteligentnych stworzeń zasiedlających tę planetę. Nieważne, było, minęło, a Agnieszka już tutaj nie zamieszka. Żyje się dalej, nawet jeśli w więzieniu.

Tak pokrótce można odmówić „Jowitę” (1967), arcydzieło polskiego kina. Reżyseria: Janusz Morgenstern, scenariusz: Tadeusz Konwicki – na podstawie znakomitej powieści „Disneyland” Stanisława Dygata. I z muzyką Jerzego "Dudusia" Matuszkiewicza. 

W głównych rolach zabójczy czworokąt: Daniel „Krzywousty” Olbrychski, Barbara „Miss” Kwiatkowska-Lass, Zbigniew „Wsiądź do pociągu byle jakiego” Cybulski oraz Kalina „Zdobędę was wszystkich” Jędrusik. 

Dygota serce podczas seansu. Zwłaszcza kiedy spoglądamy na... Nią.


Fot. Peter Basch, 1961.


Wbrew pozorom, ikona polskiego kina, Barbara Kwiatkowska-Lass (1940-1995), nie miała życia usłanego różami. Pierwsze jej małżeństwo, z Romanem Polańskim, rozpadło się. Podobnie drugie, z Karlheinzem Böhmem. Dopiero związek z Leszkiem Żądło (ur. 1945) ją uszczęśliwił. Zamieszkali wspólnie w ówczesnej RFN (Niemcy Zachodnie). Wspomina Adam Baruch, krytyk muzyczny, który podobnie jak krakowski saksofonista w latach 60. opuścił ojczyznę z powodów politycznych:

„W latach 80. i pierwszej połowie 90. z moją rodziną (z żoną i córką) spędziliśmy wiele dni w tym niezwykłym domu pod Monachium, gdzie Leszek i Basia, wraz z gromadką pięknych psów, gościli nas zawsze z przyjaźnią, miłością, świetnym jedzeniem i znakomitym towarzystwem. Dzieliliśmy się naszą empatią, wrażliwością, zamiłowaniem do muzyki, filmów i oczywiście psów, spędzając czas na długich rozmowach, biesiadując przy winie do późna w nocy”.

Jednak mityczne czasy przepadły. Barbara osamotniła Leszka niczym Eurydyka swojego Orfeusza — z nagła. Opuściła na moment jego koncert, by wraz z koleżanką uczestniczyć w konkurencyjnym i tam doznała wylewu. Spoczywa w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, a jej nagrobek ozdabia pomnik Mariana Koniecznego.

Nazajutrz po pochówku, 6 kwietnia 1995 Leszek Żądło, za namową przyjaciół, wstąpił do nowohuckiego Studio Stebo, by wyznać jej to, co powtarza nadal: „Gdyby[ś] żyła, bylibyśmy na pewno w dalszym ciągu razem, dla mnie to był taki wieczny związek”. Towarzyszyli mu: Janusz Stefański (1946-2016) – wirtuoz perkusji, który współtworzył najwybitniejsze albumy w historii polskiego jazzu, oraz nowotarżanin Andrzej Cudzich (1960-2003) – uznawany za jednego z najwybitniejszych polskich kontrabasistów. „Incydentalne trio, ale legenda jazzu, nie tylko polskiego!”, jak stwierdza kierownictwo wytwórni For Tune, które pozyskało materiał i wydało w 2018 roku jako "miss b.", z podtytułem: "in memoriam Barbara Kwiatkowska-Lass". Dopiero i nareszcie! W innym kraju mogłoby to być wydarzenie na miarę ostatnich nagrań Coltrane'a. U nas wychynęło z zapomnienia, po czym (takie odnoszę wrażenie) znowu w zapomnienie popadło. A nie powinno.




Sześć kompozycji, cztery pierwsze Żądły, potem dwa standardy. Zaczyna się od „Song of a Nice Death” i słusznie prawi recenzent: „takiego poziomu autentycznych emocji nie znajdziecie Państwo w żadnym innym wykonaniu utworu o charakterze epitafium”. Potem tytułowa „Miss B.” – powstała jeszcze w 1977. Tak jak Komeda dedykował żonie wiekopomny „Crazy Girl”, tak również tutaj znajdziemy wyraz uwielbienia dla ukochanej partnerki. W kolejnych utworach mamy świadectwo mistrzowskiej improwizacji. Słychać, iż w grze lidera „najwięcej jest Sidneya Becheta i Coltrane’a”. Natomiast sekcja rytmiczna współtworzy to wybitne dzieło na równi z nim. Dla Niej. Dla Niego. Dla nich wszystkich, wespół. A teraz – także i dla nas. O czym przypominam sukcesywnie.

Albowiem: „Uszła cało pieśń Orfeusza poufna, ezoteryczna, trwalsza niż róże śmiertelne” (Andrzej Pleśniewicz).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

WSPÓŁCZESNY ORFEUSZ I DZIEŁO JEGO SERCA

_________________________________________ — Nie, nie jestem Jowitą. Marek Arens powinien był się domyślić. Jednak mężczyźni, zwłaszcza młodz...