Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marez Oyens. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marez Oyens. Pokaż wszystkie posty

28/09/2026

UWAŻNE SPOJRZENIE: ROBERT SZREDER, "CHŁOPAK Z RUIN WARSZAWY"

 _______

Wyłącznie nekrolog na stronie Konserwatorium w Maastricht, gdzie pełnił funkcję kierownika katedry skrzypiec. Natomiast żadnych informacji czy programów w rodzimych mediach. Niestety, w ich przypadku zazwyczaj mamy do czynienia z odchodzeniem [...] od uważnego spojrzenia, ilekroć temat dotyczy "niedostatecznie przebojowych" wydarzeń artystycznych i z zakresu kultury.



Otóż przeoczyły, iż 13 września po długiej i ciężkiej chorobie zmarł Robert Szreder (1946-2026), wybitny skrzypek, a także szanowany pedagog (wychowawca m.in. Piotra Jasiurkowskiego). Stwierdza Ewa Grochowska: "Za czasów PRL był stawiany w jednym szeregu z Wandą Wiłkomirską [...]. Ona i On – wirtuozi gry na skrzypcach". 

Niestety, oboje opuścili Polskę tudzież zostali stąd wyproszeni. Wiolinistka pod koniec 1981, na dekadę, zatem zdążyła poczynić kilkadziesiąt znakomitych nagrań, publikowanych na bieżąco i sporadycznie dziś wznawianych. W jego przypadku było gorzej: karierę dopiero rozpoczynał. Jako że zapatrywała się nań młodzież, komunistyczna władza zawyrokowała: ma się „ideologicznie określić” i wstąpić do partii. Odmówił. Odwołano jego koncerty, wydawnictwa. Usłyszał: "w tym kraju nie ma dla ciebie miejsca". Pozostała emigracja, na co zdecydował się w 1974. 

Do ojczyzny już nie wrócił, acz później współpracował z naszymi instytucjami, jak Międzynarodowe Kursy Muzyczne im. Zenona Brzewskiego w Łańcucie, Zakopiańska Akademia Sztuki czy Krakowskie Wariacje — Cracovia Variations. Prowadził kursy mistrzowskie, podczas których "ukształtował życia i talenty całej rzeszy młodych muzyków" i oni przede wszystkim obecnie go żegnają. Ponadto został uhonorowany odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej” oraz odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (Polonia Restituta) za zasługi dla polskiej kultury. Niemniej dla rodaków w zasadzie przepadł. Nie doczekał się nawet hasła w polskiej Wikipedii; uaktualnione znajdziemy na tej anglojęzycznej. 

Wspomina Jerzy Kornowicz: "Był dla mnie wzorem patrioty. Mimo że się za niego nie uważał i nie chciał już innego paszportu niż holenderski". Tam zresztą zaistniał w młodości, czego dowodem pozostaje płyta "Szymanowski" zarejestrowana z pianistką Martą Gozdecką i wydana w serii Polish Prizewinners Of International Competitions In Holland (1971, Polskie Nagrania Muza). Związał się z tamtejszym środowiskiem muzycznym. Towarzyszył pianistce Hermie Van Schaijk-Lambermont, wykonując jej utwory albo klasyków. Upowszechniał repertuar polski (Paderewski, Lutosławski, Bacewicz, Bruzdowicz, Szalonek, Moss) oraz niderlandzki. 

Na szczególną uwagę zasługuje jednak prezentowany tu album "Robert Szreder" (1989, Pro Viva). Wyróżnia się już samym repertuarem: zawiera dwa unikatowe a doskonałe utwory dwojga fascynujących a nieznanych twórców. 


Pierwszy, "Structures And Dance (Concerto For Violin And Orchestra)", powstał w 1986 i został napisany specjalnie dla wykonawcy przez holenderską kompozytorkę, Terę de Marez Oyens (1932–1996). Za jego sprawą oficjalnie inicjuję na cello circles kolejny cykl: #Koncerty_Skrzypcowe. Ten należy do najciekawszych, jakie słyszałem, a uzbierało się ich zapewne ponad sto. Liryzm solisty sąsiaduje tu z niezmierną powagą Holenderskiej Radiowej Orkiestry Symfonicznej (RSO) z brytyjskim dyrygentem, Kennethem Montgomery. Skrzypce, mimo iż usiłują je przechwycić i sprowadzić na manowce inne instrumenty: a to flet, a to perkusja, a to trąbka, pozostają samoistne. Zdają się wygłaszać: "Jestem Robert Szreder i to są moje normy etyczne i estetyczne". Niemniej wybrzmiewają również tony Igora Strawińskiego oraz Albana Berga.

Drugi z kolei to arcydzieło Romana W. Zajączka (1927-1986), który także przebywał na emigracji i tam zmarł, konkretnie w Niemczech Zachodnich. O jego trzyczęściowej sonacie na skrzypce solo ("Sonata Per Violino Solo") stwierdzić trzeba ponad wszelką wątpliwość: ujmuje natychmiast. Namysł wnikający w wymiar ziemski i kosmiczny, doczesny i wiekuisty. Zarazem bardzo pesymistyczna konkluzja. "Makabryczna w głębokim, egzystencjalnym sensie", podsumował Detlef Gojowy. Owszem, to swoiste dance macabre, gdyż Zajączek pisał zakończenie na łożu śmierci. Stąd nieustępliwe repetitio, które należy odczytywać jako zapytanie: "Dlaczego?". Nawraca uporczywie. Nie pozwala się zbyć, mimo narastającego rozchwiania i coraz intensywniejszych, jakby upraszających o litość dysonansów. Aż po kilku dramatycznych wykrzyknieniach... zgaśnie.

UWAŻNE SPOJRZENIE: ROBERT SZREDER, "CHŁOPAK Z RUIN WARSZAWY"

 _______ Wyłącznie nekrolog na stronie Konserwatorium w Maastricht, gdzie pełnił funkcję kierownika katedry skrzypiec. Natomiast żadnych in...