25/04/2026

NIE TYLKO MILES DAVIS - WEBSTER YOUNG

 __________________

Niezaprzeczalnie, Ben Webster (1909-1973) oraz Lester Young (1909-1959) pozostają legendami saksofonu tenorowego. Tym samym zestawienie 'Webster Young' przeciętnemu fanowi jazzu może po prostu kojarzyć się ze wspólnymi występami równolatków, do których zresztą dochodziło często. Oto jeden z pamiętniejszych, zarejestrowany: u boku Billy Holiday (1915-1959). 

I właśnie jej jedyną autorską płytę poświęcił niejaki Webster Young (1932-2003) — amerykański trębacz i kornecista, którego niniejszym przedstawiam. 

Fot. G. Logeman

Mimo że występował z najsłynniejszymi, w zasadzie został zapomniany. Podobno nie figuruje nawet w encyklopediach czy słownikach jazzu. Znalezienie jego zdjęcia graniczy niemal z cudem. 

Nagrań też zostawił niewiele. Pierwsze: "Interplay for 2 Trumpets and 2 Tenors" (1957, Prestige), gdzie towarzyszył m.in. Coltrane'owi. Cztery kolejne, poczynione z formacjami innego znakomitego saksofonisty, Jackiego McLeana, każdorazowo w 1957: "Fat Jazz" (1959, Jubilee), "Makin' the Changes" (1960, New Jazz), "A Long Drink of the Blues" (1959, New Jazz), "Strange Blues" (1967, Prestige). Wreszcie to własne, wspomniane, dedykowane Holidey: "For Lady" (1957, Prestige), uwielbiane przez fanów bopu. 


Znajdujemy tu połączenie serdeczności z melancholią. To muzyka introspektywna, stanowiąca wyznanie, wyciszona i nastrojowa. Emocjonalna głębia stowarzyszona została ze sprężystym bluesowym pląsem. Trudno obecnie pozyskać ten album, a naprawdę warto.

Niestety, zaraz po jego wydaniu, po intensywnych dziesięciu miesiącach znakomicie zapowiadającej się kariery... Young przepadł. Odnalazł się po kilku latach w St. Louis w stanie Missouri, zdaniem obserwatorów: w szczytowej formie. Wcześniej był nazywany "Małym Dizzy", teraz — "Małym Milesem". Nawet kornet — acz według innych trąbkę — pożyczył — acz według innych otrzymał w prezencie — od Davisa. Dwa zarejestrowane natenczas występy wydano dopiero po dwudziestu latach — w trzech woluminach pod wspólnym tytułem "Plays And Sings The Miles Davis Songbook" (1981, VGM Records). I znowu — nie bardzo wiadomo, co robił w międzyczasie; podobno uczył teorii muzyki na Uniwersytecie Dystryktu Kolumbii, chociaż niektórzy wspominają, że zniknął zupełnie.  



Nadzwyczajny dokument. Na trzech płytach znajdziemy dwa występy, z 5 oraz 19 sierpnia 1961 roku, łącznie jedenaście utworów (dwa z pierwszego, dziewięć z drugiego). Wcześniejszy, w kwartecie, odbył się w Jorgies Jazz Club; ciekawostką jest tu udział pianisty, Johna Hicksa (1941-2006), natomiast za perkusją zasiadł Gene Gammage. 

Lider zrobił tak pozytywne wrażenie, że zwołano kolejne spotkanie, tym razem w lokalnym klubie Nero's i w kwintecie, z wymieniającymi się saksofonistami tenorowymi (Freddie Washington bądź Red Anderson), z wymieniającymi się pianistami (John Chapman bądź Jodie Christian) oraz z perkusistą Chauncey'em Williamsem, których spontaniczna współpraca przebiegała na najwyższym poziomie. O ile "Volume One" i "Volume Three" są dobre, o tyle ta środkowa zasługuje na miano koncertowego arcydzieła — i z tego powodu jako jedyna na Discogs otrzymuje maksymalne noty. Doskonały bop / hard bop, zagrany z przekonaniem i pewnością, pomysłowy. Nie ma przesady w twierdzeniu, że mogliby konkurować z pierwszy słynnym Kwintetem Milesa Davisa, co dyskretnie zasugerowano poprzez tytuł.

Jedynym muzykiem, który towarzyszy Youngowi we wszystkich utworach, jest John / Johnny Mixon (1927-1996), mistrz kontrabasu z St. Louis. Wyczytać możemy, że partie tego instrumentu są słabo słyszalne i że nie pomógł nawet remastering z okazji edycji Fresh Sound Records z 2025. Owszem, jednak w momentach solowych (pozycje 1,3; 2,1; 2,2) wszystko uchwycono bardzo dobrze i to najlepsze fragmenty tej imprezy. Pozostaje ubolewać, że ktoś, kto nagrywał płyty z artystami takimi, jak Jimmy Forrest, Miles Davis, Lionel Hampton, jest tak zapoznany. Udostępniam zatem jego fotografię (trzyma gitarę basową marki Ampeg), znalezioną na stronie FB syna, Darella. Może kiedyś przedsięwezmę obszerniejszy wpis.



Płyta CD "A Quiet Legend (Live In Saint Louis 1961)", którą wyżej podlinkowałem, to zaledwie wybór; przed tym chciał uchronić inicjator winylowego projektu: "nie potrafię niczego usunąć". Według niego każdy z utworów zasługuje na odsłuch, na utrwalenie, tym bardziej że Webstera Younga już więcej nie usłyszymy. Potem jeszcze, w 1992, skorzystał z zaproszenia do Holandii — wystąpił kilkakrotnie z Rein de Graaff Trio i innym niedocenianym bohaterem trąbki ze Stanów Zjednoczonych, o którym przy następnej okazji. Ku swojemu zdziwieniu, był rozpoznawany i traktowany z szacunkiem. Jednak chyba nie zachowały się te nagrania, a kolejnych już nie poczynił. 

Dziś o muzykach takich, jak Webster Young, możemy dowiedzieć się tylko od pasjonatów i ze strony cellocircles. Dlatego namawiam do jej polubienia na Facebooku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

NIE TYLKO MILES DAVIS - WEBSTER YOUNG

 __________________ Niezaprzeczalnie, Ben Webster (1909-1973) oraz Lester Young (1909-1959) pozostają legendami saksofonu tenorowego. Tym sa...